Przez parę minut jechałyśmy w milczeniu.Zastanawiałam się jak długo zamierza mi towarzyszyć.
-Do kąt zmierzasz?-spytała jakby od niechcenia.
-Pewnie wstąpię do jakiegoś małego miasteczka na obrzeżach północnowschodniego państwa ludzi,Crystal of the abyss.-mruknęłam.
Ku mojej uldze nie spytała o cel podróży.Gdyby dowiedziała się kim jestem najpewniej by mnie ukatrupiła.Zapadła cisza ,którą po chwili przerwałam:
-Myślę,że powinnyśmy przyśpieszyć-rzuciłam-Glud jest uparty...ostatnio udało mi się uciec aż po zachodni Las Elfów,a on i tak mnie napadł.
Spojrzała na mnie.Przyśpieszyłyśmy nieznacznie.
Powoli zapadł zmrok.Rozbiłyśmy się przy Lesie Elfów.Rozpaliłam ognisko i ułożyłam się na trawie obok,kładąc głowę na okrytym szmatką kamieniu.Po drugiej stronie stała centaurzyca bo to chyba tak się mówi na kobiety jej rasy.Przez chwilę stała tak bez ruchu przyglądając mi się.Po chwili jednak odwróciła się w przeciwnym kierunku i weszła gdzieś między drzewa.Normalnie pewnie nie rozpalałabym ognia by mnie nie namierzono,ale teraz nie miałam teraz ochoty się tym martwić.
Wstałam z samego rana.Ona już wstała i najwyraźniej była po śniadaniu bo kończyła coś żuć .Wyjęłam więc kawałek chleba z juków i zjadłam pośpiesznie jednocześnie pakując się.Nie uszło to jej uwadze.Nic jednak nie powiedziała.Podchodząc na do konia przystanęłam na chwilę.
-A tak właściwie to jak ci na imię?-spytałam nie odwracając się nawet.
Gdy odpowiedź nie doszła do mych uszu położyłam ręce na siodle i usiadłam.Rozejrzałam się wokoło w poszukiwaniu jakiejś zapomnianej rzeczy.
Jechałam obok niej już jakąś godzinę nie wiedząc czym się zająć.Od dawna nikt mi nie towarzyszył.
-Silvanalis-powiedziała.
Obejrzałam się na nią,ale mój wzrok nie spoczął na niej długo.Gdzieś przed nami malowała się pustynia.
Silvanalis?sory za długośc
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz