Wrócołem z pustyni z jednym skarbem , być może że z jednym za mało . Kiedy mój zwiadowca pojechał sprawdzić kto ma pozostałe skzynie wrócił bez głowy. Czemu ona zemną tak gra ? Kerrai ? a oczywiście ma jeszcze moją maczugę, o nie ! tego jest już za dużo
- Kerrai zaraz zobaczymy kto tu rozdaje karty- powiedziałem. Teraz ja jej coś zabiorę. Pomyślałem że nie będę narażać goblinów i sam na Spike'u wyruszyłem w nieznane . Doszły do mnie słuchy że Kerrai jest pod Bolkiem (największe drzewo w Magicznej Krainie) dojechanie na spiku tam zajeło mi dosłownie 20 minut . Kiedy byłem już na miejscu zacziłem się w krzakach , obserwowałem... obserwowałem... i nic ona nie ma wcale 2 skrzyni ze skarbem ale pomyślałem że to nic ukradne jej coś innego... . Rozglądnołem się w prawo potem w lewo nic cennego do kradzieży nie znalazłem tylko Kasztana- konia Kerrai , ale jak ja go ukradne pomysłem i już wiem podeszłem do niego i jednym gwałtownym ruchem dałem mu w łep kamieniem koń padł ... na szczęscie tylko zemndlał . Dobrze że Kerrai tego nie widziała bo akurat myła się w pobliskim jeziorze. Już miałem konia zabierać do Wioski,kiedy obok mnie przeleciała jedna,druga strzała natomiast trzecia trafiła mnie w ramie Kerrai mnie zauwazyła spike żucił się na Kerrai ale ona była sprytniejsza i szybko wlazła na drzewo . Cały czas posyłając strzały trafiała w Spika . Na szczęscie miałem Plan B .... kilka godzin przed moim wyjazdem pod Bolka wysłałem 3 moich goblinów którzy ukratowali mnie i spika od śmierci która miała na imię Kerrai szybko ją obezwładnili i razem z Kasztanem zawieźli do wioski a ja z Spikiem wróciliśmy 2 dni póuniej trzymaliśmy Kerrai w lochach gdzie byli też inni złoczyńcy którzy mojemu narodowi zaszli pod skórę zostawiłem Kerrai w Lochach. dzień później okazało się ze rany po strzałach były poważne bo kerrai usmarowała je w jakimś świństwie byłem Smiertelnie chory ...
Kerrai ?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz