środa, 23 lipca 2014

Od Sello:Początek pracy w organizacji łapiącej przestępców.

-Chwała Szlachcicowi! Jak masz w ogóle na imię ?-zapytałem starca
- Nazywam się Frondo jestem to znaczy pochodzę z rodziny szlacheckiej
od małego miałem dużo pieniędzy , ale nie ciesze się z tego moi rodzice pracowali w mafi i nie dorobili się uczciwie tych pieniędzy okradali biednych ludzi . Nienawidze ich . Ja tylko robię na bazarku i dobrze mi się żyje ,uczciwie pracuję ale nie zawsze bo oprócz tego założyłem organizacje goniącą mafię , morderców i nie uczciwych ludzi z czasem ehh... myślałem ... że byś do niej dołączył ale jak uważasz znaczy ...jak chcesz ?
-Myślę że da się zrobić ! Tylko teraz sprawa mojej gaży w tą opcję.
-Zarabiałbyś myślę wystarczają co tydzień mamy akcje ,jutro jedziemy złapać Kerrai .
-Co ?Przecie to największa morderczyni.
-Wyruszamy o świcie -powiedział starzec .
-Ale ... -i sobie poszedł
-Dobra damy rade co nie Pusia ? W sumie mamy całą ekipę nie ?
Rano wyruszyliśmy w drogę ekipa składała się z
-Frondo
-Sello (czyli mnie)
- Kasprexa
- Erdiego
  W takim składzie ruszyliśmy na polowanie, droga była długa po 1 dniu zatrzymaliśmy się na pustyni gdzie rozbiliśmy nasze namioty .
Następnego dnia byliśmy na miejscu z oddala było widać jak Kerrai leżała sobie pod drzewem a u jej boku pasł się jej koń zadrżałem na myśl o niej ale ,szybko wzieliśmy się do pracy. Po cichu weszliśmy na drzewo pod którym odpoczywała Kerrai i zarzuciliśmy na nią i Kasztana sieci !
- Mamy ją!- krzykną Frondo
A Kasprex obezwładnił Kerrai i szybko wyrwał jej sztylet , natomiast ja związałem nogi Kasztanowi .
Załadowaliśmy łup na przyczepę . Droga powrotna obyła się bez przystanku na pustyni szedliśmy też w nocy , aby rano być już w więźeniu, w budynku naszej organizacji Kerrai była w innej celi niż Kasztan a ja zmęczony po pracy otrzymałem zapłatę od Frondo i z Pusią wróciłem do domu w Państwie Ludzi .
Następnego dnia poszłem sprawdzić co u Kerrai.Ledwo powiedziałem ,,witaj'',a do korytarza wbiegła centaurzyca celując we mnie z łuku.Jednak w połowie drogi Kasprex rzucił jej w nogi sznurem po którego obu końcach były kamienie wiążące jej nogi. Kasprex ze strzałą w łydce wsadził ją do celi pozbawiając wcześniej broni.Gdy zobaczyłem jak traktują te dwie...em...kobiety?Przez głowę przeszło mi by je uwolnić.Po chwili wezwał mnie Frondo.
Po spotkaniu wróciłem do domu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz