Otworzyłam powoli oczy.Obudziły mnie krzyki i fałszowanie śpiewających goblinów.Tańczyli wokół ogniska i słupa do,którego byłam starannie przywiązana.Rozejrzałam się wokół.Nigdzie nie dostrzegłam mojego Siwka.Starego wałacha,który już dawno winien przejść na emeryturę.Bez niego daleko nie zajadę.pomyślałam.Wtem rozległo się dudnienie bębnów i między pobrudzonymi błotem tubylcami przebiegł eee....dinozaur?Kiedy bestia stanęła przy jej łapach gobliny dosłownie ułożyły z siebie schody by wódz mógł zejść.Dobrze znałam tę masywną sylwetkę.
-Glud....-wymamrotałam pod nosem.
Poczułam szturchnięcie jednego z pilnujących mnie stworów.
-Nie wolno twojej wypowiadać imię wódz!-wykrzykną z typową dla tych tępych pogan przesadą jeśli chodzi o głośność wypowiadanych wyrazów.
Wódz podszedł do mnie i uśmiechną się krzywo.Może wyglądałoby to lepiej gdyby twarz nie była taka krzywa.
-Wprowadzić człowiek do moja namiot.-powiedział spokojnie.
Ruszył powolnym krokiem ku wejściu do sporego skórzanego namiotu.Wepchnięto mnie tam siłą z nadal związanymi za plecami rękoma i zmuszono bym klękła przed goblinem.Na znak przywódcy wyszli.Na chwile zapadła cisza,którą przerwałam spokojnym jak na takie okoliczności głosem:
-A więc...jak twoja doszła do władza?Ostatnio jak moja tu witać rządzić tu Kyma Waleczny.
-Zgadzać się,ale wielka wodza zginąć w walka z Głud.-powiedział dumnie prostując się tak bardzo na ile pozwalały mu wygięte plecy.
-Poszanowanie,moja doceniać twojej zwycięstwo,ale moja potrzebować koń aby odejść i tępić twych wrogów.
Glud otworzył szeroko oczy.
-Twoja może już wreszcie przestać się wydurniać?Moja rozumieć i znać twoja język,ale musieć używać swój by moja luda mnie nie zdegradować.
-Ryzykownie jest używać tego słowa wśród tych tępaków nie sądzisz?-spytałam unosząc brew.
-Moja luda to nie tępaka tylko nie kumate ludko...-mrukną udając ,że go uraziłam.
-Wybacz mi sznury,ale inaczej by mnie zdegra...-urwał-usunęli.
Uśmiechnęłam się do goblina,a ten wybuchną swym chrypliwym śmiechem.
-To jak?Załatwisz mi transport?
-Moja zabić wczoraj pięciu intruzów i mięć teraz dwa koni,resztę...-zaburczało mu w brzuchu.
-Rozumiem...-skrzywiłam się na myśl ,że za pewne właśnie to spotkało Siwka.
-Moja da ci ten brązowy...tak?To chyba brąz...-zaczął się głowić.
-Nie martw się zadowolę się każdym byle do miasta.Muszę zarobić....sam rozumiesz...-uśmiechnęłam się pokornie.
-Tak-powiedział wesoło goblin.
Glud?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz